Różowe flamingi w Rio Lagartos

Podziwianie dzikich zwierząt w ich naturalnym środowisku zawsze sprawia mi ogromną przyjemność! Zwłaszcza jeśli są to zwierzęta, które w Polsce mogę co najwyżej zobaczyć w ZOO lub na filmach przyrodniczych. ? Dlatego zdecydowaliśmy się z Maćkiem na wyprawę do odległego miasteczka Rio Lagartos na północy Jukatanu. Podróż z miasta Valladoild zajęła nam kilka godzin. Jechaliśmy z przesiadką w miasteczku Tizimini, które jest komunikacyjną bazą wypadową do mniejszych miejscowości leżących nad Zatoką Meksykańską.

Rio Lagartos to mała, urocza wioska rybacka. Życie mieszkańców skupia się wokół portu, gdzie co chwila cumują łodzie z długimi poziomymi masztami zrobionymi z łodygi bambusa. Rybacy wyjmują ze swoich łodzi pełne sieci ryb, skorupiaków i muszli. Nie muszę chyba dodawać, że owoce morza w lokalnych restauracjach są przepyszne – świeże, duże i znakomicie doprawione jak w dobrej meksykańskiej kuchni. ?


Homar na talerzu 🙂

To, co przyciąga turystów do Rio Lagartos, to piękny rezerwat przyrody z lasami namorzynowymi, bagnami i słonymi jeziorkami. Biosfera Ria Lagartos jest schronieniem dla wielu gatunków ptaków, w tym różowych flamingów, a także dla krokodyli. Czaple i pelikany z łatwością można dotrzeć z brzegu miasteczka, jednak aby zobaczyć duże skupiska różowych flamingów trzeba wybrać się na wycieczkę łodzią z lokalnym przewodnikiem. Jesteśmy nieco uprzedzeni do zorganizowanych wycieczek i wolimy zwiedzać na własną rękę. Tu jednak wyboru nie było. Jeśli chciało się zobaczyć dzikie zwierzęta w zatoce rezerwatu, trzeba było wybrać się na wycieczkę zorganizowaną. Jak się potem okazało, rejs łódką był bardzo udany, a przewodnik stał się jego ogromnym atutem, gdyż opowiadał nam po angielsku ciekawostki o żyjącej tu faunie i florze. Wyciągnął nawet z wody szaro-błękitnego skorupiaka, o nazwie skrzypłocz. Jest to gatunek staroraka, który zamieszkuje kule ziemską w niemalże niezmienionej postaci już od ponad 400 mln lat! Wygląda dość strasznie, ale w rzeczywistości jest całkiem przyjazny, nie gryzie, jedynie ma kolczasty ogon.

Skrzypłocze mają niebieską krew, która jest wykorzystywana w przemyśle biomedycznym

Skrzypłocz niczym wąż zrzuca stary pancerz i pokrywa się nowym. Taki pancerz znaleźliśmy na brzegu przy zatoczce, którą zamieszkują flamingi.

Podczas rejsu widzieliśmy całe stada kolorowych ptaków: czaple śnieżne i czerwone, białe ibisy i pelikany, czarne orły i kormorany oraz najbardziej zjawiskowe i wyczekiwane – różowe flamingi.

Udało nam się też wyłapać wzrokiem krokodyla żerującego w namorzynowych konarach. Nasz przewodnik nie dość, że dotknął go po głowie to jeszcze wsadził mu moją kamerkę do paszczy! ?

Wisienką na torcie była purpurowa laguna zamieszkała przez różowe flamingami. ? Połączenie purpurowej wody z różowymi flamingami i błękitem nieba dawało nieziemski efekt! Dodatkowo na horyzoncie rysowały się białe kopce solne. W pobliskiej wiosce Las Coloradas wydobywa się bowiem sól morską. Dlatego laguna, w której żyją flamingi ma wysoką zwartość tego minerału. Z kolei różowa barwa wody jest wynikiem naturalnego barwnika, jaki wytwarzają żyjące w lagunie małe skorupiaki, którymi żywią się flamingi.

Po drugiej stronie zatoki woda ma swój typowy niebieski kolor. Różowe i błękitne wody rozdzielał wąski pasek lądu. Spacer w tej niepowtarzalnej scenerii jest niezapomniany!

 

Małe wioski rybackie w północnej cześć Jukatanu nad Zatoką Meksykańską to rzadziej odwiedzane przez turystów rejony. Warto jednak wybrać się tam, by móc podziwiać dziką faunę i florę tworzące razem niesamowity krajobraz. Dodatkowo w Rio Lagartos można naprawdę odpocząć. Mała ilość turystów, przyjaźni, uśmiechnięci mieszkańcy żyjący bez pośpiechu sprawiają, że wioska emanuje wyjątkową atmosferą, w której człowiek może po prostu odetchnąć.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *